Po zimnych ogrodnikach i zimnej Zośce nadszedł wreszcie czas na sadzenie pomidorów gruntowych. W tym roku było to dla mnie niezwykle trudne zadanie z uwagi na warunki pogodowe. Padające od kilku dni deszcze, po miesiącu suszy, zamieniły mój ogród prawie w bagno. Błoto przylepiała się do łopaty, obklejało rękawiczki, brudziło ubranie i sadzonki. Ale udało się.
Podpory do pomidorów
Pomidory gruntowe potrzebują wsparcia. Nie tylko odmiany wysokorosnące, także te niskie i karłowe ( dwarf) powinny mieć jakąś podpórkę.
Ja jestem zwolenniczką palików drewnianych, które są lekkie, sztywne, mają odpowiednią wysokość – 150 i 180cm. Powinny być dobrze heblowane, aby nie ranić rąk i ostro zakończone do łatwego wbijania w ziemię. Najważniejsze jest jednak ciśnieniowe zaimpregnowanie palika środkiem przeciwgrzybiczym już na etapie produkcji czyli w stolarni. Tylko takie impregnowanie powoduje wnikanie impregnatu do wnętrza palika i zapobiega jego gniciu. Bez tego zabiegu każde drewno z którego wykonuje się paliki czyli sosna, świerk lub buk, nie przetrwa długo. Paliki impregnowane dodatkowo maluję lakierobejcą typu drewnochron, a część zagłębiona w ziemi jeszcze farbą do drewna.

Kilka lat temu kupiłam bukowe paliki. Miały średnicę 3cm, były gładkie i dość proste. Po 5 miesiącach w glebie wyrosła na ich piękna „huba” i oczywiście palik się złamał. Początkowo myślałam, że to bukowe drewno jest takie pyszne dla grzybów. Potem okazało się, że nie były impregnowane ciśnieniowo i dlatego tak szybko spróchniały.
Paliki nie musza byc drewniane. Wygodne są metalowe pręty – mam takie szklarni. Nie trzeba ich malować, nie gniją i też są lekkie. Mają jedną wadę – zsuwają się z nich krzaki pomidorów obciążone owocami. O ile w szklarni mogę podwiązać takie krzaki do konstrukcji dachu i nie ma problemu, to w gruncie byłby z tym problem.
Niektórzy stosują do podpierania pomidorów paliki z włókna szklanego. Podobno mają ostre brzegi i mogą się wyginać. Nigdy ich nie stosowałam, więc nie wiem czy tak jest faktycznie, może jakiś czytelnik bloga doda swoją opinię na ten temat.
Stanowisko uprawy
Pomidory dobrze rosną tylko na stanowisku w pełni nasłonecznionym.
Przygotowanie gleby
Kolejnym etap to odpowiednie przygotowanie gleby. Przekopane jesienią grządki w tzw ostrej skibie trzeba rozdrobnić i wyrównać. I w tym momencie rozpoczynam wiosenne nawożenie. Jako pierwszy zastosowałam CARBOMAT. Granulki tego nawozu z węgla brunatnego zostały wymieszane z ziemią podczas wyrównywania grządek. CARBOMAT stopniowo uwalnia składniki odżywcze i kwasy humusowe. Ponieważ jest to proces rozłożony na wiele lat, to konieczne jest dodatkowe „szybkie” nawożenie. W tym celu w każdy dołek do sadzenia pomidora wsypuję obornik granulowany bydlęcy i kompost. Kompost przykrywa obornik tak, aby korzenie rośliny nie miały z nim bezpośredniego kontaktu. W suche lata każdy dołek do sadzenia nawadniam, w tym toku nie było to konieczne.
Przygotowanie pomidorów do sadzenie
W trakcie produkcji rozsady zostały podlane preparatem Blakjak. Nie były dodatkowo nawożone, ponieważ stosuję gotowe podłoże do pomidorów BiaBella z dodatkiem nawozów.

Przed sadzeniem pomidory hartowały się przez ponad tydzień w szklarni.
Sadzenie pomidorów gruntowych

Kiedy już wszystko jest gotowe, przyszedł czas na właściwe sadzenie pomidorów. Najpierw podlewam sadzonki roztworem nawozu na bazie alg aby poprawić odporność na warunki stresowe. Sadzonki można także moczyć, jak to robiłam z rozsadą szklarniową, ale tam było ich kilkanaście. Przy 100 sadzonkach byłoby to zbyt czasochłonne. Podlane algami sadznki umieszczam w dołkach i podlewam preparatem biologicznym FUNGILITIC. Preparat zawiera szczepy bakterii Paenibacillus Polymyxa, które zasiedlając system korzeniowy pomidora nie dopuszczają do niego patologicznych bakterii i grzybów. Ponownie sypię kompost. Następnie już ostatecznie obsypuję ziemią ogrodową, z której formuję nieckę. W ten sposób woda z podlewania nie będzie spływać na boki, tylko wsiąkać. Podlewam kolejny raz. Jeszcze tylko podwiązanie każdej rośliny do palika, aby gwałtowny deszcz nie poprzewracał i połamał pomidorów, a ślimaki nie dokończyły dzieła. Na zakończenie, gdyż Finis opus coronat, nawożę jeszcze CARBOHUMICiem czyli roztworem humusowym z węgla brunatnego.

Często czytam zalecenia sadzenia przerośniętych pomidorów w pozycji leżącej. Przeważnie tego nie robię, ale tym razem postanowiłam spróbować. Niestety metoda ta nadaje się tylko do pomidorów wiotkołodygowych. Moje sadzonki mają sztywne łodyżki i już pierwsza próba sadzenia poziomego zakończyła się złamaniem łodygi. Dlatego moje pomidory nadal będę sadzić w pionie, tyle że do głębszych dołków,
Pielęgnacja
Po posadzeniu pomidorów ważne jest odpowiednie nawadnianie i pielęgnacja. Nawadnianie na razie przez dłuższy czas nie będzie potrzebne. W typowe lata, jeśli nie ma upałów, a pomidory zostały dobrze podlane podczas sadzenia, to można przez kilka dni nie podlewać roślin. Rzadkie a obfite podlewanie ma powodować wzrost korzeni w głąb gleby, a nie tylko powierzchownie. Tu jednak wszystko zależy od pogody – podczas suszy i upałów podlewam pomidory co drugi dzień.
Dzień po posadzeniu
Dzisiaj odpoczywam. Po wykonaniu 200 przysiadów i skłonów czas na relaks. Pomidory tez muszą odpocząć po stresie związanym najpierw z długim czekaniem na posadzenie, a potem samym sadzenie i wreszcie po chłodnej i deszczowej nocy. Jedno jest pewne – poparzenia słoneczne w tym roku pomidorom nie grożą.
Jeszcze tylko pozostało wyrównać powierzchnię gleby pomiędzy sadzonkami, ponieważ wkrótce zostanie rozłożona ściółka. Ale o tym napiszę w kolejnym artykule na moim blogu.
Dodaj komentarz