Zaraza ziemniaczana na pomidorach – ten temat poruszałam już na blogu. W 2022 roku pisałam jak rozpoznać pierwsze objawy i kiedy sięgnąć po oprysk. Od tamtej pory minęło kilka sezonów, a w moim ogrodzie (jak pewnie i w Waszych) niejeden raz zdarzyło mi się patrzeć z niepokojem na pierwszy oliwkowo-czarny listek. Postanowiłam więc wrócić do tematu i sprawdzić, co przez te lata się zmieniło – bo zmieniło się naprawdę sporo, zarówno jeśli chodzi o samego sprawcę choroby, jak i o to, czym możemy się przed nim bronić.
Miesiąc: lipiec 2026
Przy stu krzakach pomidorów – w szklarni i w gruncie – nie mam czasu na gaszenie pożarów, kiedy rośliny zaczynają chorować. Wolę zadbać o glebę i korzenie, zanim w ogóle pojawi się problem i dlatego sięgam po preparaty mikrobiologiczne. Tym razem sprawdzam BIO-Blend BIOaid – zobaczcie, jak wypada w praktyce przy uprawie pomidorów.
Początek lipca to w moim ogrodzie moment, w którym zaczyna się na poważnie biologiczna ochrona pomidorów przed chorobami grzybowymi. Pomidory rosną już wtedy bujnie, liści jest coraz więcej, robi się gęsto, a pogoda potrafi zmieniać się z dnia na dzień. Raz upał, raz deszcz, rosa, parne powietrze. Dla pomidorów to czas intensywnego wzrostu, ale dla chorób także bardzo dobry moment do startu.