Są ludzie, którzy z wakacji przywożą magnesy na lodówkę, regionalne alkohole, ceramikę albo ubrania. Ogrodnik wraca z roślinami. Przynajmniej ja tak mam. Jeśli po drodze zobaczę szkółkę, centrum ogrodnicze albo choćby dział ogrodniczy w markecie, trudno mi przejść obok niego obojętnie.
W tym roku wakacyjna trasa prowadziła przez Niemcy do Włoch, więc okazji do powiększenia kolekcji nie zabrakło. I chociaż samochód w drodze powrotnej miał pomieścić bagaże z kilkunastodniowego wyjazdu, miejsce dla kilku doniczek oczywiście się znalazło.