Nie tylko mój ogród, także mój dom jest pełen roślin. Rośliny stoją na parapetach okiennych, stolikach, kwietnikach, wiszą na ścianach. Cieszą kwiatami, martwią żółknącymi liśćmi, niepokoją inwazją szkodników. Roślinne historie – planer Dawida Oleszko wydane przez Wydawnictwo Znak to książka dla prawdziwych roślinolubów.
Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego jak sadzenie pomidorów. Wykopujesz dołek, sadzisz pomidora, podlewasz i gotowe. W zasadzie tak to wygląda. I na pewno coś z tego wyrośnie i pewnie zaowocuje. Jeżeli jednak coś to dla ciebie za mało, to poznaj mój sposób sadzenia pomidorów. Postępuję w ten sposób już od kilku lat, trochę tylko modyfikując stosowane preparaty i nawozy. Nie mam zarazy ziemniaczanej ani brunatnej plamistości, a plonowanie pomidorów jest imponujące.
Przygotowanie sadzonek
Wszystkie sadzonki na etapie produkcji rozsady zostały podlane kwasami humusowymi. Nie stosuję dodatkowego nawożenia, ponieważ ziemia do pomidorów już zawiera niezbędna składniki mineralne. Przed sadzeniem moczę sadzonki w nawozie na bazie alg. Algi ograniczają stres abiotyczny pomidorów związany ze zmianą warunków uprawy z domowych na szklarniowe.

Przygotowanie gleby w szklarni
Przygotowanie stanowiska do uprawy pomidorów rozpoczęłam w marcu dodając ziemię okrzemkową Diato i Carbomat. Teraz tylko rozmieściłam w szklarni 13 metalowych prętów palików. Przy każdym paliku wykopałam dołek. Do tego idealnie nadaje się wąska łopatka polskiej firmy Kard. Każdy dołek jest najpierw solidnie podlewany, następnie na dno dołka trafia niewielka ilość granulowanego obornika bydlęcego. Ponieważ obornik nie powinien mieć bezpośrednio kontaktu z korzeniami rośliny jest on przysypany kompostem.

Sadzenie pomidorów
W tak przygotowany dołek wkładam wyjęte z doniczek sadzonki pomidorów, a następnie podlewam je FUNGILITICiem – sprawdzoną mikrobiologiczną szczepionką przeciwko chorobom grzybowym. Kostki torfu z korzeniami przykrywam także z wierzchu kompostem, a następnie ponownie obficie podlewam. A ponieważ koniec wieńczy dzieło to ostatnim dodatkiem jest CARBOHUMIC – nawóz humusowy, którym podlałam każdą sadzonkę pomidora. Oczywiście każdy pomidor jest podpisany, abym mogła ocenić wzrost, plonowanie i odporność konkretnej odmiany. W tym roku mam 1 pomidor szczepiony – Roselady na podkładce Fortamino. Pozostałe odmiany to Black Jack, Cappuccino, Pink Rock, Merrygold , Sungold, Cornabel i Cabosse. Jeszcze tylko przywiązać krzaczek do palika i gotowe.

Następne dni
Codziennie zaglądam do szklarni. Lubię patrzeć jak rosną pomidory. W tym roku moja rozsada nie była nadmiernie wybujała, więc wszystko ładnie się przyjęło. Oby tak dalej. W razie nagłego ochłodzenia mam przygotowany grzejnik szklarniowy. Włącza się automatycznie, gdy temperatura spadnie poniżej 10 st. To sprawdzone rozwiązanie, lepsze niż palenie zniczy.
Do szklarni wyniosłam również sadzonki pomidorów gruntowych, które rosną jak szalone i już powinny trafić do ogrodu. Zobaczę jaka będzie pogoda do Zimnych Ogrodników i zdecyduję o terminie sadzenia.
Na parapetach okiennych zrobiło się trochę luźniej, więc od razu posiałam wczoraj ogórki na rozsadę i inne dyniowate. Na stabilizację ciepłej aury czeka jeszcze papryka, bakłażany i ciepłolubne kwiaty.
Sianie, sadzonkowanie, dzielenie, odkłady, szczepienie – czyli rozmnażanie roślin – to chleb powszedni ogrodnika. Teoretycznie wszystko brzmi prosto: bierzesz nasiona, pobierasz sadzonkę, wkładasz do podłoża, czekasz i masz nową roślinę. W praktyce bywa różnie. Nawet doświadczonemu ogrodnikowi nie zawsze udaje się uzyskać zdrowe, silne sadzonki. A co dopiero wtedy, gdy dopiero zaczynasz przygodę z ogrodem albo chcesz po raz pierwszy zaszczepić jabłoń? W takich momentach z pomocą ogrodnikowi przychodzi książka „Rozmnażanie roślin” Mirandy Smith wydana przez Wydawnictwo Alma Press.
Pytanie – kiedy sadzić pomidory do nieogrzewanej szklarni i do gruntu – wraca co roku zawsze o tej porze. Tegoroczna chłodna wiosna sprawia, że odpowiedź wymaga nie tylko analizy danych meteorologicznych ale także znajomości wymagań termicznych pomidora.
Tytuł książki Filipa Johanssona Pomysłowy ogrodnik , wydanej nakładem Wydawnictwa Filo, mówi sam za siebie. Autor faktycznie jest niezwykle pomysłowym ogrodnikiem, o czym można się przekonać podczas lektury tejże publikacji.
Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN ukazała się książka Narodziny smaku Markusa Bennemanna. Autor jest pisarzem przyrodniczym, co oznacza, że łączy nauki przyrodnicze z porywającą narracją. Jeśli dodamy do tego poczucie humoru, to otrzymamy niezwykle ciekawą, popularnonaukową a zarazem zajmująca lekturę.
Książka ta została objęta moim patronatem medialnym na zaproszenie wydawnictwa PWN.
Początek kwietnia to w moim ogrodniczym kalendarzu zawsze ważny moment. To właśnie wtedy przychodzi czas na pikowanie pomidorów do oddzielnych doniczek. W tym roku Święta Wielkanocne spowodowały przesunięcie terminu pikowania na piątek 10 kwietnia, trzy tygodnie po wysiewie. Samo przesadzanie zajęło mi kilka godzin, ale przygotowania rozpoczęłam dwa dni wcześniej. Przy większej liczbie sadzonek nie da się tego zrobić w pośpiechu.
Dzień pierwszy – odkażanie
Do przygotowania rozsady od lat używam doniczek P9 z trwałego plastiku. To rozwiązanie bardzo wygodne, bo te same doniczki mogą służyć przez wiele sezonów. W tym roku miałam ułatwione zadanie. Nowe doniczki DonKwiat w kolorze szałwiowym nie wymagały odkażania.
Odkaziłam tylko kuwety rozsadowe na których ustawiam doniczki z pomidorami .

Po odkażaniu kuwety zostawiłam do wyschnięcia – tradycyjnie w łazience dla gości, która na chwilę zamieniła się w zaplecze produkcji rozsady. Na szczęście akurat nie spodziewałam się gości.
Dzień drugi – przygotowanie podłoża
Drugiego dnia doniczki ustawiłam po 15 sztuk na jednej kuwecie. Taki układ bardzo ułatwia późniejszą pracę i przenoszenie całych partii sadzonek.

Każdą doniczkę wypełniłam ziemią do pomidorów BiaBella. Gotowe kuwety przyniosłam do domu, żeby podłoże mogło się ogrzać. To drobny szczegół, ale moim zdaniem bardzo ważny. Ciepła ziemia oznacza dla siewek mniej stresu po przesadzeniu. A skoro samo pikowanie jest już dla młodych roślin sporym przeżyciem, nie ma sensu dokładać im kolejnego w postaci zimnego podłoża.
Dzień trzeci – pikowanie pomidorów
W piątek przyszła pora na najważniejszy etap, czyli właściwe pikowanie. Najwygodniej zrobić to na stole w altanie, ale zimna pogoda szybko zweryfikowała te zamiary. Ostatecznie całe ogrodnicze stanowisko pracy powstało w kuchni.
Na blacie ustawiłam wielodoniczki z siewkami oraz kuwety z przygotowanymi wcześniej doniczkami. Każdą siewkę sadziłam głęboko, aż po liścienie. Pomidory bardzo dobrze znoszą takie sadzenie, a nawet wyraźnie na nim zyskują, bo mogą zbudować mocniejszy system korzeniowy. Zdarza się, że po podlaniu ziemia w doniczce opada, wtedy dosypuję kilka łyżek podłoża na wierzch.
Każda sadzonka została opisana skrótem nazwy odmiany na etykiecie. Dodatkowo w tabeli zapisywałam, ile roślin z danej odmiany posadziłam. Przy większej liczbie pomidorów taki system naprawdę się sprawdza i pozwala zachować porządek.

Po przesadzeniu wszystkie sadzonki podlałam ciepłą wodą. Następnie trafiły na dwa parapety w domu, gdzie będą rosły przez najbliższy miesiąc. Potem przyjdzie czas na kolejny ważny etap, czyli wysadzenie ich do gruntu. Pomidorowe lato jest już coraz bliżej.
Po pracy czas na odpoczynek
To były bardzo pracowite dwa popołudnia i piątek. A tu już kolejne prace ogrodnicze, opóźnione przez zimną aurę, czekają na wykonanie.
Na szczęście w niedzielę mogłam już zwolnić tempo, a młode pomidory spokojnie aklimatyzowały się do nowych warunków.
Teraz pozostaje obserwować, jak rosną, nabierają siły i z dnia na dzień coraz wyraźniej zapowiadają nadchodzący sezon. A ja, jak co roku, patrzę na nie z tą samą satysfakcją — bo właśnie od takich małych sadzonek zaczyna się całe pomidorowe lato.
Już jest – 2 tom publikacji „must have” dla wszystkich miłośników pomidorów z własnej uprawy, do grona których i ja należę. Nakładem Wydawnictwa Liber Novum ukazała druga część przewodnika po najpopularniejszych i unikalnych odmianach pomidorów, napisana przez Piotra Wiśniewskiego, „Pomidory – skarby z własnego ogrodu”, z pięknymi ilustracjami autora.
Lubisz uprawiać warzywa, ale masz mało czasu? Przeczytaj książkę CaliKim ” Ogród w 10 minut” wydaną przez Wydawnictwo Kobiece, a dowiesz się, jak tego dokonać. Kluczem do ogrodniczego sukcesu jest dobra organizacja pracy.