Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN ukazała się książka Narodziny smaku Markusa Bennemanna. Autor jest pisarzem przyrodniczym, co oznacza, że łączy nauki przyrodnicze z porywającą narracją. Jeśli dodamy do tego poczucie humoru, to otrzymamy niezwykle ciekawą, popularnonaukową a zarazem zajmująca lekturę.
Książka ta została objęta moim patronatem medialnym na zaproszenie wydawnictwa PWN.
To nie jest książka kucharska ani klasyczna historia kulinariów. To opowieść o pochodzeniu smaku, w której jedzenie staje się punktem wyjścia do rozmowy o biologii, chemii, historii i ewolucji. Pozwala lepiej zrozumieć, skąd wzięły się nasze upodobania smakowe.
Autor sięga głęboko w przeszłość: nie zatrzymuje się na tym, skąd dziś biorą się chleb, ser, jajka czy kawa, lecz cofa się do ich najdalszych początków. Ważną rolę odgrywa tu oś czasu otwierająca książkę, która porządkuje ogrom materiału i pomaga uchwycić skalę tej opowieści.

W Narodzinach smaku autor wciela się w rolę przewodnika, który prowadzi czytelnika przez historię naszego pożywienia, zanurzając go w praoceany okresu kambryjskiego, zabierając na połów pancernych ryb czy grzybobranie w pierwotnej puszczy. Menu jest rozpisane na dwanaście rozdziałów — każdy poświęcony innej grupie produktów. Opowieść rozpoczyna się od kawy, by dalej prowadzić czytelników przez historię owoców morza, ryb, soli, grzybów, jajek, mleka, chleba, owoców i warzyw, używek oraz mięsa.

Największą siłą tej książki wydaje się rozmach połączony z umiejętnością budowania sensownych powiązań. Zamiast zbioru ciekawostek dostajemy narrację, która pokazuje rozwój żywności i używek jako część historii natury.
Dużym atutem, zwłaszcza dla dociekliwych czytelników, jest zaplecze źródłowe – obszerny aneks z odniesieniami do wykorzystanych materiałów dobrze świadczy o rzetelności autora i daje czytelnikowi możliwość dalszego zgłębiania tematu. To cenna cecha w książce, która balansuje między atrakcyjną narracją a popularyzacją nauki.
Książkę pomimo olbrzymiej dawki wiedzy czyta się łatwo i z przyjemnością. Gawędziarski styl autora w połączeniu z doskonałym tłumaczeniem Marioli Sternahl wciąga w lekturę.
Mnie jako ogrodnika szczególnie zaciekawiły rozdziały poświęcone roślinom, a jest ich kilka – o kawie, grzybach, przyprawach, roślinach ” sałatkowych” czy owocowych.
Narodziny smaku to książka dla osób, które lubią wiedzieć nie tylko co jedzą, ale też dlaczego określone smaki, aromaty i produkty pojawiły się w historii życia na Ziemi. Jeśli, podobnie jak ja, lubisz książki popularnonaukowe, które łączą erudycję z szeroką perspektywą, to jest to idealna książka dla ciebie.

Dodaj komentarz