Trzy tygodnie po wysiewie, tak jak w poprzednim roku, 4 04.2020 przepikowałam siewki pomidorów z palety do doniczek. Przygotowania zaczęły się dwa don wcześniej.

Najpierw odkaziłam doniczki – w tym roku zastosowałam 2% roztwór Huwa San.

Doniczki rozsadowe

Potem doniczki zostały wypełnione ziemią do pomidorów BiaBella ( Hydrokomplet) i ziemią do pomidorów Hollas. Połączenie obu podłoży było konieczne, bo okazało się, że 50 l Bia Belli nie wystarczy na zapełnienie wszystkich doniczek – a jest ich 135.

Palety z doniczkami wypełnionymi podłożem

I tak po 15 doniczek na jednej tacy, 9 tac trafiło z piwnicy na noc do domu celem ogrzania podłoża.

W sobotę rozpoczęło się żmudne przenoszenie sadzonek do doniczek i trwało 5 godzin. Na szczęści wcześniej miałam ustalone ile której odmiany zostanie przepikowane, bo zawsze sieję więcej.  Nadprogramowe sadzonki trafiają do rodziny i przyjaciół.

Sadzonki pomidorów tuż po przepikowaniu do doniczek

Niestety bardzo słabo wykiełkowały krzyżówki Kozuli – kilku nie ma wcale. Tak więc pierwszy eksperyment z nowymi odmianami wypał negatywnie.

Za to znakomicie wyrosły nowe odmiany rosyjskie o często uroczych nazwach – Niedźwiedzia łapa, Zagadka przyrody oraz Cosmonaut Vołkow, Bołoto. Ciekawe czy ich smak dorówna nazwom.

Pomidory zajęły dwa parapety, papryki i pomidory szklarniowe musiały się ścieśnić.

Inne wysiewy ziół i kwiatów trafią w skrzynkach do szklarni, byle temperatura się podniosła.

A tu jeszcze trzeba posiać w domu melony, arbuzy, dynie – chyba piętrowe ustawianie będzie koniecznością. Ale na razie z przyjemnością patrzę na rzędy zielonych pomidorowych maluchów – obietnicę przyszłych owoców.

Dzisiaj tydzień po przepikowaniu sadzonki wyglądają zdrowo i dorodnie. Nie zauważyłam w tym roku okresu stagnacji po pikowaniu – praktycznie od razu zaczęły rosnąć. Chyba sprawiła to słoneczna pogoda.