Ochrona pomidorów – ten temat wpisu podsunęło samo życie.

Pomidory posiane w połowie marca wyrosły bardzo szybko – może spowodowała to duża ilość słońca w kwietniu. Sadzonki osiągnęły już właściwą wysokość, a dolne liście niektórych krzaków zaczęły zdradzać objawy niedoborów pokarmowych. Taki stan rzeczy w połączeniu z prawdopodobnym brakiem możliwości sadzenia w połowie maja skłonił mnie do wyjątkowo wczesnego posadzenia pomidorów w ogrodzie.

W sobotę 2 maja posadziłam pomidory gruntowe zostawiając sobie niewielka rezerwę, która oczywiście nie zastąpiła by wszystkich roślin, ale zawsze część.

Pogoda była pochmurna, ale to akurat dobrze. Sadzenie przerywały kilkakrotne niewielkie opady. Wreszcie 105 pomidorów zostało posadzone, przywiązane do palików i podlane.

Podlewane były zresztą wielokrotnie przez padający deszcz.

Temperatura w kolejnych dniach nie przekraczała 20 stopni, w nocy spadała do 5.

Rośliny dawały radę – raczej nie rosły ale żyły. W niewielkim stopniu uległy poparzeniom słonecznym, mimo że dni były raczej pochmurne.

I tak minął tydzień.

Niestety na noc z poniedziałku na wtorek, czyli 11/12.05,  zapowiedziano spore spadki temperatury do 2 a nawet 0 stopni. Zaczęłam się zastanawiać jak zabezpieczyć sadzonki przed uszkodzeniem?

Poszukiwania internetowe przyniosły kilka odpowiedzi.

1. Okrycie włókniną – pomysł bardzo dobry i prosty, jeżeli ma się pomidory bez palików – przykrywamy całą grządkę, najlepiej po zbudowaniu stelażu, aby włóknina zmoczona przez deszcz nie połamała sadzonek.

Ale co zrobić z pomidorami przy palikach? Można zawijać każdy krzaczek oddzielnie kawałkiem włókniny, lub założyć na niego kaptur ochronny stosowany zimą do osłaniania roślin. Moje rozwiązanie jest wersją pośrednią. Kupiłam włókninę zimową szerokości 1,6m, rozcięłam wzdłuż na pół a następnie pocięłam na 50cm odcinki.

Każdy kawałek włókniny po zwinięciu krzaka przypinam gumką do palika.

osłony pomidorów
Pomidorowe duszki.

2. Okrycie folią – pomysł do zastosowania przy mniejszych uprawach i bez palików. Przy ponad setce palikowanych krzaków nie do wykonania.

3. Deszczowanie plantacji – stosowane w sadownictwie – zamarzająca na drzewach woda chroni kwiaty – nie wiem czy sprawdziłby się w uprawie pomidorów – brak doniesień na ten temat. Deszczowanie musiałoby trwać całą noc aż do podwyższenia się temperatury porannej.

4. Zastosowanie preparatów niejako przygotowujących pomidory do przetrwania warunków stresowych. Jednym z nich jest Asahi SL, który wg producenta należy podać 1-3dni przed przymrozkiem w dawce 6ml/5l. Preparat można podawać także po przymrozku – dokładny schemat na stronie producenta.

Stymulator wzrostu - ochrona pomidorów

5. Nawożenie preparatami z krzemem – badania naukowe przeprowadzone na UP w Lublinie potwierdziły wzmocnienie odporności roślin – w tym badaniu ogórków, który przetrwały 3 godzinny spadek temp do -4 – więc warto zastosować preparat krzemowy.

Nawóz krzemowy - ochrona pomidorów

I tak moje pomidorowe poletko zamieniło się pole doświadczalne.

Ochrona pomidorów dzień po dniu

W piątek na 3 dni przed przymrozkiem pomidory zostały opryskane Asahi. W sobotę kolejny oprysk i podlewanie preparatem krzemowym Optysil.

W poniedziałek w ulewnym deszczu i spadającej temperaturze powietrza zakładałam na rośliny ochronę z włókniny.

W nocy temperatura spadła poniżej 2 st, mrozu na szczęście nie było. Kolejnego dnia nie zdejmowałam włókniny. Dopiero w środę się ociepliło, więc kaptury podniosłam wyżej na palikach – czekają na zimną Zośkę.

Ochrona pomidorów - osłony z włókniny
Włókninowe kaptury podniesione.

Można powiedzieć , że przymrozku nie było, więc wszystkie te zabiegi nie były konieczne. Jednak w poprzednim roku przy spadku temperatury poniżej 2 st i braku zabezpieczenia moje pomidory były bardzo osłabione, chorowały przez miesiąc, a ja bałam się, że cała moja praca pójdzie na marne. (http://ogrodyzacisza.pl/czerwiec-w-pomidorowym-ogrodzie/)

Zgodnie z zasadą, że lepiej zapobiegać niż leczyć, zwłaszcza że nie zawsze można wyleczyć podmarznięte pomidory, zastosowane potrójne zabezpieczenie jak na razie działa, a ja mogę spać spokojnie.